W starym domku mojej babci, w urokliwej altance znajduję się półka z używanymi książkami. Choć nie lubię określać książek wyrazem „używane”. Więc napiszę, że te książki mają swoją historię, różne przejścia nim znalazły się w biblioteczce babci. Jednak to ciekawe przez ile rąk, miejsc takie wiekowe książki musiały przejść by znaleźć się u celu swego przeznaczenia. Czyli w starym domku babci. Jakie emocje wywoływały u ludzi, którzy gościli je w swych domach? To bardzo ciekawe. Dlatego właśnie takie książki mają swoją duszę. Właśnie jedną z takich książeczek zabrałam ze sobą. Kto wie, gdzie pewnego dnia ta książka jeszcze trafi. Mam nadzieję, że w dobre ręce. Ta mała książeczka o której piszę, to Opowieść północna Kazimierza Paustowskiego. Podzielona jest na trzy części. Nie będę zagłębiać się w wymiar polityczny książki. Część pierwsza poświęcona jest żołnierzowi rosyjskiemu, który z wzajemnością pokochał Szwedkę Annę. Ich miłość jednak nie doczekała spełnienia. Kolejne części poświęcone są następnym pokoleniom, związanymi z parą głównych bohaterów pierwszej części. Dla mnie bardzo wzruszająca historia. Przeczytałam ją bardzo szybko. W pierwszej części łezki w oczach same się zakręciły. Warta przeczytania.
Kiedy ja pożyczam jakąś książkę z biblioteki zastanawiam się tak jak Ty, jakia jest przeszłość tej książki :przez kogo i w jakich okolicznościach była czytana, jakie wywołała emocje. Cieszę się, że odnalazłaś taką książkę. Że stałaś się kolejnym przystankiem na drodze "życia" tej powieści.
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny na blogu. Bardzo tutaj u Ciebie jest ładnie - będę zaglądać.
Pozdrawiam :)