wtorek, 3 maja 2011

Z dawnych lat...

   Kilka lat temu pisałam krótkie opowiadania. Wiele z nich  powstało dziewięć lat temu. Dużo czasu upłynęło, ale zaprezentuje jedno.


Delikatny wiatr poruszał liście na drzewach, a zachodzące słońce wprawiało w zachwyt każdego z osobna. Niektóre kwiaty powoli zamykały swe pączki, a zmęczone dzieci kładły się spać. Przed nim stały wysokie drzewa, na których znajdowało się białe kwiecie i ptaki, które co rana wołały, aby wrócił z krainy jasnych snów. Woń kwiatów i świergot ptaków oraz odgłosy zasypiającej przyrody wprawiało go w radosne osłupienie. Gdy było mu smutno lub miał problemy, zamykał oczy i słuchał co mówią drzewa, ptaki, kwiaty, trawa. Potem otwierał je i zastanawiał się. Czy to mu pomagało? Tak. Ponieważ wracał do tego bardzo często, ale nie tylko w chwilach smutku. Czasem czuł jakby był malutką cząstką przyrody. Kochał ją i szanował. Cóż może równać się z potęgą przyrody tu na ziemi? Bóg jest największą potęgą, a przyroda czasami przedstawia to jak silny może On być. Nagle starca ktoś szturchnął. To był jego wnuk. Smutne spojrzenie i niezbyt wesoła mina młodzieńca obudziły Dziadka ze snu na jawie.   
            - Dziadku – rzekł chłopak- chodź na kolację.          
            - Nie jestem głodny – odparł starzec- posiedzę tu jeszcze chwilę.  
            - Nad czym się zastanawiasz? – spytał wnuk
            Dziadek mu nie odpowiedział. Wnuk zaczął się wpatrywać w ciemną dal tak jak starzec, ale nic nie zobaczył. Tymczasem Dziadek miał tak zaciekawione spojrzenie, że z pewnością coś dostrzegał w ciemności. Zawsze Dziadek był dla niego zagadką, a nawet dziwakiem. Odkąd skończył osiem lat każde wakacje spędzał wraz z rodzicami u dziadka. Mimo, iż był już pełnoletni to nadal go to miejsce przyciągało. Nagle zapytał:  
            - Dziadku, szukam od tylu lat szczęścia i nie mogę go odnaleźć. Czy robię coś źle? Z dnia na dzień jestem coraz bardziej nieszczęśliwy. Może gdybym miał niektóre rzeczy, których mocno pragnę przyniosłyby mi one w końcu szczęście?       
            - Czemu szukasz szczęścia?- spytał Dziadek- Po co to robisz? Szczęścia nie trzeba szukać daleko. Jest tu i teraz. Jest w spojrzeniu człowieka, uśmiechu najbliższej Ci osoby, w świergocie ptaków, zapachu róży, w zmęczonych dłoniach matki. Nie posiadamy wszystkiego. Dlatego marzymy i próbujemy realizować własne plany. To dobrze. Ale jeśli nie dostrzeżemy, że szczęście jest w danej sekundzie, to nawet nasze spełnione pragnienia z czasem spowszednieją i nie przyniosą trwałego szczęścia. Będzie to tylko chwilowa radość, podniecenie. Zapamiętaj, że szczęścia nie trzeba szukać daleko. Bo ono jest tu i teraz. Otwórz oczy, a dostrzeżesz całą głębie szczęścia. Pamiętaj, że to ta chwila, to nasza rozmowa, czy ta ciemna dal przed nami. Otwórz serce na cały świat i na każdego człowieka.                              
  Dziadek zamilkł. Posiedział jeszcze chwilę, a potem wstał i udał się do domu. Wnuk jeszcze przez dłuższą chwilę stał i wpatrywał się w gwiazdy i księżyc. Jego oczy błyszczały. Czyżby dostrzegł coś w gwiazdach?

                                       

1 komentarz:

  1. Ewelinko, chciałam Ci powiedzieć, że napisałaś piękne opowiadanie. Przypomniałaś mi o czymś, o czym sama często zapominam. Bo szukamy szczęścia i gonimy za nim, zapominając, że ono jest tak blisko, nie dostrzegamy go, a ono "jest tu i teraz". Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś:-)

    OdpowiedzUsuń