Ostatnio czytałam książkę "Wyszłam z krainy ciszy" Fiony Bollag. Jej autorka przyszła na świat z wrodzoną głuchotą. Cała książka jest ciepłą opowieścią o Fionie, która starała się żyć normalnie w świecie słyszących i jej rodzinie, która swoją miłością otaczała bohaterkę. W dołączonym dodatku tej opowieści znalazłam fragment książki Hellen Keller " The World I Live In" ( Świat, w którym żyję). Hellen Keller w wieku dwóch lat na skutek choroby utraciła wzrok i słuch, ale dzięki swojej nauczycielce Annie Sullivan otworzyła się na otaczający świat i ludzi. A oto mały fragment jej przemyśleń.
„ Kiedy przechadzam się na łonie natury, rozpoznaję po zapachu i dotyku podłoże, po którym chodzimy, a także miejsca, jakie mijamy. Czasem, gdy nie ma wiatru, zapachy te kumulują się do tego stopnia, że wyczuwam charakter krajobrazu i jednocześnie orientuję się, czy mijam świeżo skoszoną łąkę, sklepik wiejski, ogród, stodołę, zagrodę wiejską z otwartymi oknami lub zagajnik świerkowy. Nieraz jednak spotykałam ludzi, którzy mimo oczu pełnych światła nie potrafią niczego dostrzec, nie widzą nic w lesie, na morzu ani na niebie, na ulicach dużych miast ani w książkach. Jakaż to żałosna maskarada, taki sposób patrzenia! Byłoby o wiele lepiej błąkać się w wiecznym mroku ślepoty, lecz z rozumem i uczuciem, niż zadowalać się zwykłym patrzeniem fizjologicznym. Ci ludzie mają przecież promienie słoneczne, niebo z blaskiem jutrzenki, mają purpurowy zarys gór, mają muzykę – a jednak ich dusza wędruje po tym urzekającym świecie ślepa i nie dostrzega nawet jednego elementu jego piękna”.
Za oknem budzi się wiosna. Niedługo drzewa pokryją się białym kwieciem. Więc patrzmy całym sercem i otwartymi prawdziwie oczami na otaczające piękno. Wsłuchajmy się w rytm przyrody i cieszmy się wiosennym słońcem :)
