czwartek, 31 marca 2011

Wiosennie


 Ostatnio czytałam książkę "Wyszłam z krainy ciszy" Fiony Bollag. Jej autorka przyszła na świat z wrodzoną głuchotą. Cała książka jest ciepłą opowieścią o Fionie, która starała się żyć normalnie w świecie słyszących  i jej rodzinie, która swoją miłością otaczała bohaterkę. W dołączonym dodatku tej opowieści znalazłam fragment książki Hellen Keller " The World I Live In" ( Świat, w którym żyję). Hellen Keller w wieku dwóch lat na skutek choroby utraciła wzrok i słuch, ale dzięki swojej nauczycielce Annie Sullivan otworzyła się na otaczający świat i ludzi. A oto mały fragment jej przemyśleń.

„ Kiedy przechadzam się na łonie natury, rozpoznaję po zapachu i dotyku podłoże, po którym chodzimy, a także miejsca, jakie mijamy. Czasem, gdy nie ma wiatru, zapachy te kumulują się do tego stopnia, że wyczuwam charakter krajobrazu i jednocześnie orientuję się, czy mijam świeżo skoszoną łąkę, sklepik wiejski, ogród, stodołę, zagrodę wiejską z otwartymi oknami lub zagajnik świerkowy. Nieraz jednak spotykałam ludzi, którzy mimo oczu pełnych światła nie potrafią niczego dostrzec, nie widzą nic w lesie, na morzu ani na niebie, na ulicach dużych miast ani w książkach. Jakaż to żałosna maskarada, taki sposób patrzenia! Byłoby o wiele lepiej błąkać się w wiecznym mroku ślepoty, lecz z rozumem i uczuciem, niż zadowalać się zwykłym patrzeniem fizjologicznym. Ci ludzie mają przecież promienie słoneczne, niebo z blaskiem jutrzenki, mają purpurowy zarys gór, mają muzykę – a jednak ich dusza wędruje po tym urzekającym świecie ślepa i nie dostrzega nawet jednego elementu jego piękna”. 

Za oknem budzi się wiosna. Niedługo drzewa pokryją się białym kwieciem. Więc patrzmy całym sercem i otwartymi prawdziwie oczami na otaczające piękno. Wsłuchajmy się w rytm przyrody i cieszmy się wiosennym słońcem :)


wtorek, 8 marca 2011

Gdybyś przybyć jesienią miał...

   Właśnie dziś zakupiłam tą małą książeczkę pełną pięknych skarbów pisanych. Jestem w trakcie czytania. Znałam zaledwie tylko kilka utworów tej poetki. Przedstawię jeden z moich ulubionych.



" A gdybyś przybyć jesienią miał,
strzepnęłabym lato na bok
jak muszkę, z uśmiechem na pół,
na pół ze wzgardą.

Gdybym cię mogla zobaczyć za rok,
kładłabym do osobnych szufladek
miesiąców kłębki szare,
zanim by czas ich miał nadejść.

Gdyby zwlekały tylko stulecia,
liczyłabym je na palcach szybko 
odejmując, aż ręka w dół poleci
ku van Diemeńskiej wyspie.

A gdyby pewność, że na końcu 
wszelkiego życia nasze dwa pozostaną,
rzuciłabym już dziś swoje precz jak łupinkę,
by zakosztować wieczności nieznanej.

Lecz teraz, kiedy skrzydło czasu
bije nierównym rytmem,
to wieczność dźga mnie tylko żądłem
nieimiennym i nieuchwytnym. " 

Wszystkim czekającym na tę jedyną miłość życzę wytrwałości i nadziei. Dedykuję wam piosenkę jednego z moich ulubionych zespołów Cisza jak ta, wykonującego piosenki o miłości i górach.


poniedziałek, 7 marca 2011

Trzeba marzyć...


Trzeba marzyć

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

Jonasz Kofta

     
     Pragnęłam powitać wszystkim tym właśnie wierszem, który zawsze dodaje mi jakiejś wewnętrznej odwagi. Chciałabym by to miejsce było dla każdego wchodzącego jak zaciszny kącik, w którym można odetchnąć, pomyśleć, poczytać mądre myśli, posłuchać urzekającej muzyki. Życzę wszystkim odwiedzającym wrażliwości na przemijanie czasu, umiejętności zachłyśnięcia się życiem i każdym drobiazgiem oraz odwagi w spełnianiu marzeń. 
     
   Jeśli wasz dzień był taki jak w piosence Anny Jantar bez happy endu, to pamiętajcie, że nawet takie dni nie muszą kończyć się źle.